Grunt to rodzinka, grunt to rodzinka, bo…
Grunt to rodzinka grunt to rodzinka
Bo kto rodzinkę fajną ma
Nie wie co bieda bo gdy potrzeba
To mu rodzinka zawsze nie da
(fragment z piosenki Stanisława Grzesiuka)
Żyć w rodzinie – trudno. A bez rodziny? Cząstką mojej rodziny, jest pan Schetyna, pan Sawicki, Petru, Rzepliński, pani Kopacz, Gronkiewicz-Waltz ??? Tak? Mimo zawstydzenia mam potwierdzić? Że oni też są cząstką mojej rodziny?
Nie. Nie. To nieprawda. To chyba żart. Nie chcę ich znać. Oni wypowiedzieli nam, prawdziwym Polakom-katolikom, wojnę totalną! Nie są cząstką mojej rodziny! To zdrajcy, którzy poza domem obśmiewają nas, szkalują. Szczują innych przeciwko nam. Oni są symbolem zadufania, nonszalancji, chamstwa i kłamstwa, prymitywnego parcia na szkło i do władzy, aby dalej kraść! To oszuści i złodzieje. W żadnym wypadku nie przyznam się do nich. To nie moja rodzina!!! Tak.
Prawdą jednak jest, że w każdej rodzinie znajdziemy „odpowiedniki” przykładowo wymienionych sylwetek człowieka i stylu jego funkcjonowania, jak to w rodzinie. A jednak: RODZINA? JEDNA WIELKA RODZINA? Rozmawiamy ze sobą lub nie rozmawiamy, ale zawsze w języku polskim. Zachowujemy się lub źle się zachowujemy, lecz zawsze jest to w obszarze kultury lub braku kultury polskiej. Historię interpretujemy tak, jak nas nauczono w różnych polskich szkołach i w różnych źródłach współczesnych polskich mediów. Różnimy się przeróżnie, jednak zawsze nad nami ciąży lub nas uskrzydla dookreślnik: polski, polskiego, polskiemu, polskim. Imię i nazwisko: Polski Polak.
Jakże łatwo bogatemu nie przyznawać się do faktu, że pochodzi ze wsi lub prowincjonalnego miasteczka zza Buga i pozostawił tam rodzinę dzisiaj biedną a prawdopodobnie oczekującą, że pomoże mu ten, kto lepiej zarabia i zamieszkał w mieście. Naturalnym sposobem jest zapomnienie. Czy tak trudno zapomnieć, aby uczynić mur braku kontaktu i braku zrozumienia? Czy tak trudno zrozumieć człowieka, który odniósł sukces w samotnej walce o własną pozycję a teraz przyszłoby mu dzielić się z dalszą rodziną tym, do czego doszedł własnym trudem? Jak wytłumaczyć dzieciorobom ze wsi i małych miasteczek wschodniej i południowej Polski, że trzeba było wiele wypić i ślęczeć nad poszukiwaniami luk w kodeksie karnym i handlowym! Czy biedny jest w stanie zrozumieć wysiłek i pracę biznesmena, twórczego informatyka, skutecznego pracownika agencji towarzyskiej lub stacji telewizyjnej? Biedny bo głup! Głupi bo biedny? Czy tylko głupi narażał siebie i najbliższych, walcząc, strajkując? A było ich dziesiątki tysięcy! Czy tylko głupi pracował w PGR, lub w porcie przeładowywał na swoich plecach zagraniczny towar ze statku na wagony?
Pewnie każdemu człowiekowi wychowanemu w polskiej kulturze religijnej przychodzi czasami do głowy coś na kształt rachunku sumienia, gdy składa zmęczoną głowę na poduszkę snu, ale serce i rozum jeszcze „negocjują” z rzeczywistą rzeczywistością relacji między osobami w wielkiej rodzinie. Pamiętam: Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?
“Rodzina, rodzina, rodzina, ach rodzina. Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest, lecz kiedy jej nie ma, samotnyś jak pies.”
(Kabaret Starszych Panów)
ps.
W opublikowanym w nr 37(2016) „Gazety Polskiej” wywiadzie „O pokoleniu „brulionu”, Magdalena Piejko usłyszała od Roberta Tekieliego następujące słowa: „Najbardziej atakujemy robiących rzeczy, których my podświadomie chcemy. Niemniej dalej myślę, że „poetom trzeba liczyć żony”, a najważniejszym tekstem pisarza jest jego życie. Wielkimi twórcami są tylko ci, których życie potwierdza głoszone twórczością idee”.

Jerzy Binkowski – Urodził się w 1949r. w Gdyni. Ukończył studia filozoficzno-psychologiczne w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Dyplomem reżyserskim ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Pracował głównie z młodzieżą – poradnictwo i teatr. Mieszka od 40 lat w Białymstoku. Należy do warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.







