|
“ZIARNO”
To tam byliśmy. To tam poprzez trawy patrzyliśmy w niebo. Dzięcioł przeleciał i cień przeleciał jakby dla zabawy wniknął gdzie dziupla lub gdzie dziura krecia
Byliśmy gdzie mech gdzie puszcza. Jej oczy patrzyły na nas prześwitami nieba Co strach w nas rozdarł ten widok zjednoczył on jeden tego co będzie się nie bał
I cień zaszumiał powstał jakby z mogił powstańczych w które las się zakorzenił bo już już trzeba bo już nasze drogi bez dwóch przy sobie nasyconych cieni
Więc my dopóki pomimo i choćby braliśmy w dłonie jak kwiatów naręcze te stygnące chwile więdnące prośby ciężko i gorzko podnosząc się z klęczek
I wzięliśmy swą tęsknotę jak ziarno w mech wetknęliśmy by stała się runem Może skiełkuje aż gwiazdą polarną lub tylko gorzkim następnym piołunem…
|
“ZASTYGŁ LAS”
Jeszcze cień nie zdążył się zwinąć w rulon kory, w owal nory lisiej jeszcze trawa ciekła wilczą śliną promień słońca, choć już przepadł, tlił się
Jeszcze zapach nie zdążył się wśliznąć w sam dech lasu i w tajemni głębię ruch się jeszcze nie zasklepił blizną drżał listeczkiem na brzozie i dębie
Ptak nie zdążył jeszcze zamknąć dzioba grzyb odnaleźć więcej miejsca w runie dudek sobie samemu spodobać pająk brzdęknąć komarem na strunie
Jeszcze we mchu, zdumiona stonoga nogi unieść nie zdążyła jednej szpon bielika, jeszcze tkwił w ostrogach zastygł słuch na sarniej straży przedniej
Gdy ja wszedłem, do tej swojej puszczy w ten swój las, który na mnie czekał z sosny płatek bursztynem się złuszczył coś mnie tchnęło. To… boża powieka…
|
“PORADY”
Na starej sośnie cień zachwyca. To z drzewa cieni tak żywica.
Zdrap ptasim piórkiem trochę cieni. Będzie się cień w słoiku mienił.
I jeszcze dłonią zapach nawiej, ten, co jest w brzozie, we mchu, w trawie…
A jak koloru ci potrzeba, weź go z motyla, z rosy, z drzewa…
Posmakuj woni, smakuj zapach, co na przyrody ścieżkach, mapach…
Posmakuj woń kocanki z piasku i skosztuj z ważki nieco blasku.
Opuszkiem palców zmroku dotknij, stań się świetlikiem wśród paprotni.
Wchłoń w siebie wiatr otchłannym wdechem, o ściany lasu zadzwoń echem.
Z poranka upij mgiełki nieco, a szybciej smugi dnia się zlecą.
Po burzy śmiało wejdź w kałużę, pozostań w niej o chwilę dłużej.
Zmarszczy cię wiatr, spopieli obłok, śmierć cię nie pozna. Przejdzie obok…
|